Taaaak jesień nadeszła. Nie da się jej przegapić. O 16 nastaje ciemność, dzieci jakby bardziej marudne. Co robić!? Ano czytać, czytać i jeszcze raz czytać! Jeżeli Wasze dzieci podobnie jak mój M. uwielbia książki to polecam tę - Wilk z Pięknego Lasu. 
Super książka z morałem. Takie lubię.



Bo książka dla dziecka powinna się podobać nie tylko najmłodszemu słuchaczowi, ale i rodzicowi. Bo co, kiedy ów czytający męczy się czytając!? Zero przyjemności dla żadnej ze stron.
Dlatego, jeżeli poszukujecie nowych pomysłów, wychodzę Wam na przeciw.

Wilk z Pięknego Lasu, trafił w moje ręce całkiem przypadkiem. Książka idealnej długości, nie za długa, nie za krótka, lecz w sam raz :-)
Bo co kiedy książka ciągnie się jak ...? Dziecko traci zainteresowanie, dekoncentruje się. 

W kilku słowach o książce?
Książka opowiada o pewnym wilku, który jest bardzo miły i uprzejmy, przyjaźni się z Czerwonym Kapturkiem i Trzema Świnkami. Jest przyjazny i.... utalentowany kulinarnie ;-) Wilk robi najlepsze w caaałym lesie naleśniki, które jak się później okaże, uratują zwierzęta przed "strasznym" potworem. Książkę czyta się lekko i przyjemnie. Jest zrozumiała dla 3 - 4 latka.
Momentami jest zabawnie, trochę "strasznie", ale i pouczająco. Książeczka jest idealna na wieczorne czytanie przed snem :-)









Stało się!

Powstała książka, mało tego, nawet można ją już kupić. Tytuł bardzo zbliżony do nazwy mojego bloga. Ale nie dajcie się zwieść, nie ja jestem jej autorką, chociaż..... może jestem jej współautorką, ba! Mój mąż, dzieci, rodzice, rodzeństwo, a nawet babcia z dziadkiem są jej współautorami. 

Zapytacie pewnie, ale jak to!? Ano tak, prawda w najczystszej postaci :-)




Już spieszę z wyjaśnieniami.

Książka "Misja: Rodzinka" to ciekawy projekt, który w pełni angażuje rodzinę do wspólnego tworzenia, wspominania, przywoływania najważniejszych wydarzeń z przeszłości Waszej i Waszych najbliższych. To książka, którą stworzycie tylko i wyłącznie Wy, czyli Rodzina. 

Będziecie musieli w sobie odnaleźć detektywów, ale dzięki temu dowiecie się o swoich przodkach takich rzeczy, o których nawet nie śniliście.
Książka idealna na wspólne wieczory, przydadzą Wam się kredki, długopisy, zdjęcia. W ten sposób będziecie tworzyć Waszą osobistą księgę rodu. 


UWAGA! KONKURS!

Już teraz do wygrania 2 książki "Misja: Rodzinka". Jeżeli chcesz wzbogacić Waszą rodzinną biblioteczkę lub też chcesz kogoś obdarować tą familijną księgą to zapraszam do wzięcia udziału w rozdawajce!

Warunki:

1. Polub na FB Wydawnictwo Literacie, Misję Rodzinkę (książka) oraz Misję Rodzinka (blog)
2. Udostępnij na swoim profilu informację o konkursie
3. Czekaj na wyniki, ogłoszenie zwycięzców nastąpi 29.11.2015

POWODZENIA :-)
Wiecie dlaczego uwielbiam weekendy? No przecież nie dlatego, że nie muszę iść do pracy, bo ja, przecież nie pracuję ;-) Spać też jakoś szczególnie długo nie śpię, bo dzieci litości nie mają. Niby nie mogę narzekać bo szybciej, niż o 7 z łóżka nie wychodzę, ale szczyt marzeń to też nie jest. 
Weekendy kocham za to, że możemy zjeść takie rodzinne śniadanie! Bez pośpiechu. Wszyscy razem. W ciągu tygodnia niestety nie ma na to fizycznej możliwości. Dlatego warto celebrować te dwa wolne dni w tygodniu. Ostatnio mamy fazę na śniadaniowe pancakesy, tym razem w wersji bananowej. 




Potrzebujemy:

- 150 g mąki pszennej
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia 
- 70 ml mleka
- 1 jajko
- 2 duże, dojrzałe banany
- 2 łyżki brązowego cukru (jeżeli ktoś lubi słodkie ;-))

- owoce, syrop klonowy, konfitura

Mąkę wraz z proszkiem do pieczenia przesiać do miski. Następnie dodajemy jajko i mleko, miksujemy do uzyskania gładkiej masy. Banany rozgniatamy widelcem, wrzucamy do miski i miksujemy do połączenia się składników. 
Placki pieczemy na patelni bez dodatku tłuszczu.

Smacznego :-)

Jednak w te jesienne, pochmurne dni może wydarzyć się coś zaskakującego, coś miłego i niespodziewanego. Właśnie "coś" takiego spotkało mnie kilka dni temu. A konkretnie mój blog został doceniony i nominowany do LBA. Za co dziękuję Magdzie z bloga Zebra v paski i zachęcam do odwiedzenia jej bloga.




Teraz słów kilka o tym, co to takiego te LBA. 

"Wyróżnienie Liebster Blog Award  otrzymywane jest od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Osoba z wyróżnionego bloga odpowiada na 11 pytań zadanych przez osobę, która blog wyróżniła. Następnie również wyróżnia 11 osób (informuje je o tym wyróżnieniu)  i zadaje 11 pytań. Nie można nominować bloga, z którego otrzymało się wyróżnienie." 

Zachęcam Was do przeczytania co nie co o mnie :-)

1. Jeden przedmiot, który zabrałabyś na bezludną wyspę.

Na pewno byłaby to jakaś super książka kucharska. Uwielbiam wertować strony i szukać nowych inspiracji. Na bezludnej wyspie miałabym spore możliwości czasowe ;-)

2. Miejsce na świecie, które chciałabyś jeszcze odwiedzić.

Zdecydowanie moim najbardziej aktualnym marzeniem jest podróż nad jezioro Como we Włoszech.

3. Najpiękniejsze miejsce, które do tej pory widziałaś?

Trudne pytanie, bo wiele takich miejsc było. Ale jak pomyśleć dłużej, to chyba najbardziej zakochana jestem w Toskanii. Ma w sobie to coś co mnie urzekło i jak tylko, ktoś by mi zaproponował spontaniczny wyjazd w ten region Włoch, to jestem gotowa w 3 minuty :-) 

4. Twój największy blogowy sukces?

Mój blog jest stosunkowo "młody", prowadzę go dopiero od stycznia 2015, także raptem 8 miesięcy. Liczę, że sukcesy dopiero przede mną. Jednak poniekąd sukcesem jest to, że właśnie tu jesteś i czytasz ten post.

5. Szybkie, proste i pyszne danie to?

Jedno z najszybszych, prostych i pysznych dań w naszym domu to klopsy z jajek :-) Klik tu

6. Zapraszasz teściową na kolację, czym ją zaskoczysz?

Brakiem kolacji ;-)

7. Kim chciałaś być jako dziecko?

Chciałam być zakonnicą, bo koleżanka nią chciała zostać. 

8. Twój sprawdzony trik urodowy:

Sprawdzonych trików nie mam, mistrzem makijażu się nie czuję ;-)

9. Must-have w szafie każdej kobiety to?

Szpilki! Sama rzadko w nich chadzam, bo jednak gonić dwójkę maluchów w takich butach to już level hard, ale szpilki w garderobie być muszą.

10. Kobieta, która Cię inspiruje/którą podziwiasz/którą naśladujesz to?

Zapewne nikogo nie zaskoczę, kiedy odpowiem, że podziwiam moją Mamę. Jest na prawdę fajną kobietą, zdolną, kochającą, taką która zawsze wysłucha i pomoże jak tylko może.

11. Cel w Twoim życiu do którego dążysz to?

Dążę do tego, aby za 20 lat usłyszeć od swoich dzieci "Jesteś super Mamą". 


Cieszę się, że mogłam odpowiedzieć na powyższe pytania. Ja nominuję do LBA:





Moje pytania do Was dziewczyny:
1. Twój życiowy sukces?
2. Co najbardziej lubisz robić w wolnym czasie?
3. Najpiękniejsze miejsce, które widziałaś?
4. Twoja największa słabość to?
5. Bez czego nie wyobrażasz sobie życia?
6. Co Cię naprowadziło na pisanie bloga?
7. Od czego zaczynasz dzień?
8. Kawa czy herbata?
9. Najdziwniejsza potrawa/owoc które jadłaś?
10. Twoja ulubiona książka, do której wracasz?
11. Jaką cechę charakteru cenisz najbardziej? 


Sezon jesienny rozpoczęty, a jak jesień to i kasztany. My wybraliśmy się ostatnio na rodzinny spacer, ale nie taki bez celu. Cel był i to ambitny - nazbierać jak najwięcej kasztanów. M. miał ze sobą koszyczek do którego zbierał kasztany, już to było świetną zabawą. Następnie, po powrocie do domu, zabraliśmy się za robienie "ludzików" i innych stworzonek z zebranych kasztanów. 
My zbieraliśmy również żołędzie, jarzębinę oraz łupiny kasztanów. Wszystko się przyda! :-)



Co można zrobić z kasztanów? Na pewno tradycyjne "ludziki", które znają chyba wszyscy jeszcze ze swojego dzieciństwa. Przyznam się bez bicia, że teraz, sprawiało mi to więcej frajdy, niż kiedy byłam dzieckiem ;-)

Co potrzebujemy, aby zrobić ludziki?
- kilka kasztanów
- małe wykałaczki
- plastelina
- kapelusik żołędzia



Nasza Złotowłosa ma również torebkę z jarzębiny ;-)





ZWIERZĄTKA, krowy, świnki, pieski. U nas mniej ambitnie, ale równie kreatywnie. Postawiliśmy na jeża i dżdżownicę.
Do wykonania jeża potrzebujemy:
- łupinę kasztana
- plastelina brązowa i czarna

Kawałek plasteliny formujemy w rękach i wypełniamy łupinę, kawałek plasteliny powinien wystawać jako buzia jeża. Czarna plastelina posłużyła nam jako oczy i nos.


Do zrobienia dżdżownicy potrzebne będą:
- kasztany
- kawałek nici
- igła
- młotek
- małe kleszcze
- kawałek wykałaczki
- plastelina

Nić nawlekamy na igłę i przekłuwamy kasztan "na wylot" potrzebny nam do tego będzie młotek i kleszcze (aby przeciągnąć igłę). Przekłuwamy dowolną ilość kasztanów, wszystko zależy od tego, jak długa Wasza dżdżownica ma być.
Kawałek wykałaczki potrzebny będzie jako ogonek, aby nić nam nie wyszła. 




Uhu HA, uhu HA nasza zima bardzo zła... tadam zrobiliśmy bałwana :-) oby do lepienia tych prawdziwych było jeszcze daleko.
Do wykonania bałwana potrzebne będą:
- kasztany
- plastelina
- kapelusik żołędzia

Kasztany zlepiamy kawałkami plasteliny. Wykonanie takiego bałwana jest tak proste, że komentarz jest zbędny :-)



Poniżej kilka zdjęć Naszych wspólnych prac.

Z kasztanów można wykonać na prawdę duuuużo, duuuużo więcej, wszystko zależy tylko od Waszej kreatywności. Udanej wspólnej zabawy! :-)


















Obsługiwane przez usługę Blogger.