Wiecie dlaczego uwielbiam weekendy? No przecież nie dlatego, że nie muszę iść do pracy, bo ja, przecież nie pracuję ;-) Spać też jakoś szczególnie długo nie śpię, bo dzieci litości nie mają. Niby nie mogę narzekać bo szybciej, niż o 7 z łóżka nie wychodzę, ale szczyt marzeń to też nie jest. 
Weekendy kocham za to, że możemy zjeść takie rodzinne śniadanie! Bez pośpiechu. Wszyscy razem. W ciągu tygodnia niestety nie ma na to fizycznej możliwości. Dlatego warto celebrować te dwa wolne dni w tygodniu. Ostatnio mamy fazę na śniadaniowe pancakesy, tym razem w wersji bananowej. 




Potrzebujemy:

- 150 g mąki pszennej
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia 
- 70 ml mleka
- 1 jajko
- 2 duże, dojrzałe banany
- 2 łyżki brązowego cukru (jeżeli ktoś lubi słodkie ;-))

- owoce, syrop klonowy, konfitura

Mąkę wraz z proszkiem do pieczenia przesiać do miski. Następnie dodajemy jajko i mleko, miksujemy do uzyskania gładkiej masy. Banany rozgniatamy widelcem, wrzucamy do miski i miksujemy do połączenia się składników. 
Placki pieczemy na patelni bez dodatku tłuszczu.

Smacznego :-)

Jednak w te jesienne, pochmurne dni może wydarzyć się coś zaskakującego, coś miłego i niespodziewanego. Właśnie "coś" takiego spotkało mnie kilka dni temu. A konkretnie mój blog został doceniony i nominowany do LBA. Za co dziękuję Magdzie z bloga Zebra v paski i zachęcam do odwiedzenia jej bloga.




Teraz słów kilka o tym, co to takiego te LBA. 

"Wyróżnienie Liebster Blog Award  otrzymywane jest od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Osoba z wyróżnionego bloga odpowiada na 11 pytań zadanych przez osobę, która blog wyróżniła. Następnie również wyróżnia 11 osób (informuje je o tym wyróżnieniu)  i zadaje 11 pytań. Nie można nominować bloga, z którego otrzymało się wyróżnienie." 

Zachęcam Was do przeczytania co nie co o mnie :-)

1. Jeden przedmiot, który zabrałabyś na bezludną wyspę.

Na pewno byłaby to jakaś super książka kucharska. Uwielbiam wertować strony i szukać nowych inspiracji. Na bezludnej wyspie miałabym spore możliwości czasowe ;-)

2. Miejsce na świecie, które chciałabyś jeszcze odwiedzić.

Zdecydowanie moim najbardziej aktualnym marzeniem jest podróż nad jezioro Como we Włoszech.

3. Najpiękniejsze miejsce, które do tej pory widziałaś?

Trudne pytanie, bo wiele takich miejsc było. Ale jak pomyśleć dłużej, to chyba najbardziej zakochana jestem w Toskanii. Ma w sobie to coś co mnie urzekło i jak tylko, ktoś by mi zaproponował spontaniczny wyjazd w ten region Włoch, to jestem gotowa w 3 minuty :-) 

4. Twój największy blogowy sukces?

Mój blog jest stosunkowo "młody", prowadzę go dopiero od stycznia 2015, także raptem 8 miesięcy. Liczę, że sukcesy dopiero przede mną. Jednak poniekąd sukcesem jest to, że właśnie tu jesteś i czytasz ten post.

5. Szybkie, proste i pyszne danie to?

Jedno z najszybszych, prostych i pysznych dań w naszym domu to klopsy z jajek :-) Klik tu

6. Zapraszasz teściową na kolację, czym ją zaskoczysz?

Brakiem kolacji ;-)

7. Kim chciałaś być jako dziecko?

Chciałam być zakonnicą, bo koleżanka nią chciała zostać. 

8. Twój sprawdzony trik urodowy:

Sprawdzonych trików nie mam, mistrzem makijażu się nie czuję ;-)

9. Must-have w szafie każdej kobiety to?

Szpilki! Sama rzadko w nich chadzam, bo jednak gonić dwójkę maluchów w takich butach to już level hard, ale szpilki w garderobie być muszą.

10. Kobieta, która Cię inspiruje/którą podziwiasz/którą naśladujesz to?

Zapewne nikogo nie zaskoczę, kiedy odpowiem, że podziwiam moją Mamę. Jest na prawdę fajną kobietą, zdolną, kochającą, taką która zawsze wysłucha i pomoże jak tylko może.

11. Cel w Twoim życiu do którego dążysz to?

Dążę do tego, aby za 20 lat usłyszeć od swoich dzieci "Jesteś super Mamą". 


Cieszę się, że mogłam odpowiedzieć na powyższe pytania. Ja nominuję do LBA:





Moje pytania do Was dziewczyny:
1. Twój życiowy sukces?
2. Co najbardziej lubisz robić w wolnym czasie?
3. Najpiękniejsze miejsce, które widziałaś?
4. Twoja największa słabość to?
5. Bez czego nie wyobrażasz sobie życia?
6. Co Cię naprowadziło na pisanie bloga?
7. Od czego zaczynasz dzień?
8. Kawa czy herbata?
9. Najdziwniejsza potrawa/owoc które jadłaś?
10. Twoja ulubiona książka, do której wracasz?
11. Jaką cechę charakteru cenisz najbardziej? 


Sezon jesienny rozpoczęty, a jak jesień to i kasztany. My wybraliśmy się ostatnio na rodzinny spacer, ale nie taki bez celu. Cel był i to ambitny - nazbierać jak najwięcej kasztanów. M. miał ze sobą koszyczek do którego zbierał kasztany, już to było świetną zabawą. Następnie, po powrocie do domu, zabraliśmy się za robienie "ludzików" i innych stworzonek z zebranych kasztanów. 
My zbieraliśmy również żołędzie, jarzębinę oraz łupiny kasztanów. Wszystko się przyda! :-)



Co można zrobić z kasztanów? Na pewno tradycyjne "ludziki", które znają chyba wszyscy jeszcze ze swojego dzieciństwa. Przyznam się bez bicia, że teraz, sprawiało mi to więcej frajdy, niż kiedy byłam dzieckiem ;-)

Co potrzebujemy, aby zrobić ludziki?
- kilka kasztanów
- małe wykałaczki
- plastelina
- kapelusik żołędzia



Nasza Złotowłosa ma również torebkę z jarzębiny ;-)





ZWIERZĄTKA, krowy, świnki, pieski. U nas mniej ambitnie, ale równie kreatywnie. Postawiliśmy na jeża i dżdżownicę.
Do wykonania jeża potrzebujemy:
- łupinę kasztana
- plastelina brązowa i czarna

Kawałek plasteliny formujemy w rękach i wypełniamy łupinę, kawałek plasteliny powinien wystawać jako buzia jeża. Czarna plastelina posłużyła nam jako oczy i nos.


Do zrobienia dżdżownicy potrzebne będą:
- kasztany
- kawałek nici
- igła
- młotek
- małe kleszcze
- kawałek wykałaczki
- plastelina

Nić nawlekamy na igłę i przekłuwamy kasztan "na wylot" potrzebny nam do tego będzie młotek i kleszcze (aby przeciągnąć igłę). Przekłuwamy dowolną ilość kasztanów, wszystko zależy od tego, jak długa Wasza dżdżownica ma być.
Kawałek wykałaczki potrzebny będzie jako ogonek, aby nić nam nie wyszła. 




Uhu HA, uhu HA nasza zima bardzo zła... tadam zrobiliśmy bałwana :-) oby do lepienia tych prawdziwych było jeszcze daleko.
Do wykonania bałwana potrzebne będą:
- kasztany
- plastelina
- kapelusik żołędzia

Kasztany zlepiamy kawałkami plasteliny. Wykonanie takiego bałwana jest tak proste, że komentarz jest zbędny :-)



Poniżej kilka zdjęć Naszych wspólnych prac.

Z kasztanów można wykonać na prawdę duuuużo, duuuużo więcej, wszystko zależy tylko od Waszej kreatywności. Udanej wspólnej zabawy! :-)


















Muszę się Wam do czegoś przyznać.
Mam ogromny problem z drugim śniadaniem. Często się zastanawiam co zjeść i co dać dzieciaczkom, żeby było pełnowartościowe, zdrowe i zapełniło im brzuszki na jakiś czas. Nie chcę ich zapychać zwykłymi kupnymi jogurtami, które tak na prawdę nie wiele dobrego dają naszym dzieciom. Wpadłam więc ostatnio na pomysł "przetestowania" na moich pociechach trochę innego koktajlu. Eksperyment się przyjął, koktajl był już robiony wielokrotnie. Polecam :-)




Potrzebujemy:

- 250 ml mleka migdałowego
- 1 dojrzały banan
- garść mrożonych truskawek
- 1 dojrzała gruszka
- nasiona Chia

Truskawki rozmrażamy, wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.
Mleko wlewamy do blendera, dorzucamy pokrojonego banana, obraną i pokrojoną gruszkę oraz miękkie truskawki. Wszystkie składniki blendujemy tak, aby otrzymać gładką konsystencję. Koktajl rozlewamy do szklanek i sypiemy nasiona Chia. 
Smacznego :-)


Kolejny wpis z serii "Co do jedzenia do przedszkola / szkoły?" 

Zdradzę Wam przepis na wyjątkowo maślane i pulchne drożdżowe bułeczki, które w Naszym domu znikają w mgnieniu oka. Zrobienie ich zajmuje niewiele czasu, a uwierzcie, że nie pożałujecie. Bułeczki można zrobić z dowolnym dżemem, czekoladą lub po prostu suche. Ja zrobiłam z konfiturą truskawkową własnej roboty :-)
Mój syn chętnie zabiera te bułeczki ze sobą do przedszkola. Za zwyczaj 2 bułeczki zostawiam puste, z racji tego, że M. lubi mnie zaskakiwać i często wyskakuje z hasłem "chcę tę bułeczkę z serkiem / suchą". Staram się, żeby nic mnie nie zaskoczyło ;-)


Potrzebujemy:
- 500 g mąki + 3 łyżki
- 100 g cukru
- 2 jajka
- 30 g świeżych drożdży
- 250 ml mleka (ciepłego)
- szczypta soli
- 100 g masła


W garnku podgrzewamy mleko. Ciepłe (nie gorące!) mleko wlewamy do wysokiego, plastikowego pojemnika i łączymy z pokruszonymi drożdżami, dodajemy łyżkę cukru i 3 łyżki mąki, całość mieszamy, przykrywamy ręcznikiem i odstawiamy w ciepłe miejsce na 10 - 15 minut.



W rondlu rozpuszczamy masło, dodajemy resztę cukru i mieszamy. Do miski wsypujemy przesianą mąkę, sól, jajka. Dodajemy przestudzone masło oraz wyrośnięty zaczyn. Całość mieszamy widelcem, aż do połączenia składników, następnie ciasto wykładamy na oprószoną mąką stolnicę i dokładnie wyrabiamy ok. 5 - 7 minut co jakiś czas podsypując mąkę w razie potrzeby. 

Wyrobione ciasto wkładamy do miski oprószonej mąką i przykrywamy ręcznikiem. Miskę umieszczamy w ciepłym miejscu (ja zawsze daję pod kołdrę ;-)) na ok. 45 minut lub do czasu, aż podwoi swoją objętość. 





Wyrośnięte ciasto wykładamy na stolnicę i dzielimy na 9 części. Nie wałkujemy! Ciasto spłaszczamy rękami i na każdy kawałek nakładamy konfiturę (2 łyżeczki). Ciasto zawijamy i formujemy na kształt bułeczek.







Gotowe bułeczki układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, tak, aby się ze sobą stykały i smarujemy mlekiem. Blaszka powinna być kwadratowa o długości boku ok. 22 cm.


Bułeczki pieczemy w nagrzanym do 180 piekarniku (góra - dół) przez ok. 30 minut, tak, aby góra była dobrze przyrumieniona. 






Smacznego :-)



Obsługiwane przez usługę Blogger.